piątek, 12 maja 2017

Rozgryzasz moją niewinność, a ja modlę się o deszcz wewnątrz lawy. Ta miłość jest przecież spóźniona o całe wieki, ze mnie został już popiół, umknę Twoim palcom i oczy nie zdążą mnie złapać w porę, by uwierzyć, że naprawdę byłam. Boję się. Moje wylęknione kości padną Ci do stóp i dygocąc zagrają wszystkie melodie, które mruczałeś mi do ucha przed snem. Pomyślisz, że to z zimna. Nie spodziewasz się, że słabnę pozwalając niepokojom rzucać się na ziemię. I dobrze kochany, nie musisz widzieć piekieł, jakie mnie pochłaniają, tak długo jak trzymasz mnie za rękę. Tak długo, jak sam jesteś bezpieczny. 


grafika art, black and white, and black

// 



niedziela, 26 lutego 2017

Zawsze gdy na Ciebie patrzę wyobrażam sobie, że jesteś jedynym kwiatem w moim ogródku, którego od dawna już nie podlewam, którego nie lubię, który mam nadzieję szybko zwiędnie i przestanę spędzać w nim czas. Chcę już obserwować chwasty z okna, z bezpiecznej odległości, z miejsca, do którego przez wieczność nie dostanie się żaden Twój korzeń, liść, kolec. Jestem zmęczona miłostkami, z których nawet po kilku lampkach wina nie jestem w stanie napisać nic, co poruszy jakieś obce serce. Moi przyjaciele mówią Ci, że jestem duszą na ramieniu diabła, a ja po prostu cierpię na zanik uczuć, gdy widzę pustkę i smutek w Twoich oczach. Nie ożywam leżąc obok Ciebie, pościel jest zimna, a sufit opowiada ciekawsze historie niż Twoje krwiste usta. Może to błąd we mnie, a może Wszechświat nie stworzył jeszcze takiej miłości, którą ja już wymyśliłam w swojej głowie. I tak wciąż mi się wydaje, że kilkoma ulotnymi romansami nasycę wszystko we mnie. I tak ciągle błądzę i wracam potem sama do siebie, niszcząc wszystko po drodze, bawiąc się w miłość, co ma trwać 'na zawsze' średnio dwadzieścia razy w roku. 
Najwięcej ogródków, najwięcej chwastów i miliony okien w moim domu. 


//

niedziela, 15 stycznia 2017

Wypłakujesz we mnie wszystkie swoje ale do świata. Czuję się jak niejednorazowa chusteczka higieniczna. Zawsze w Twojej kieszeni, zawsze pod ręką obok kluczy i telefonu, zawsze trzymana na specjalne okazje, kiedy potrzebujesz Superbohatera w sukience. To moja najbardziej znienawidzona rola, nie dlatego, że uważam Cię za małego chłopca, który chowa mi się pod spódnicą lękając się własnego cienia, a dlatego że nie potrafię znosić niewdzięczności dla życia i bezsensownych kaprysów. Nie skacz z okna, jeśli brzmię zbyt chłodno. I pociągi, pod które chcesz biec oszczędź.