piątek, 25 sierpnia 2017

Wpychasz mi w dłonie swoją piękną i błyszczącą miłość. Jakiż to cudowny chłopiec, jakże wielkie ma serce do tej niewdzięcznej dziewczyny. Czy tylko ja widzę, czy tylko ja czuję, że to nic co pozwoli mi się trzymać w tych drobnych rękach, czy jestem jedyną, która patrzy na ziarenka piasku, które szukają ziemi, a nie ciepła moich kościstych dłoni? Czułam się tak nieporadnie, jak małe dziecko stawiające pierwsze kroki, jak ptak przy pierwszej próbie lotu. Ale to nie moja wina, nie rób ze mnie twardej ziemi pod Twoim szklanym, rozbitym w mak sercem. 
Twoja miłość jest ulotna. 
Twoja miłość to wiatr w polu.
Twoja miłość to fatamorgana.
Twoja miłość to wszystkie kwiaty w moim domu. 

A dobrze wiesz, że w moim domu żyją tylko suszone kwiaty. 

Grafika użytkownika ✞

Nie kochaj mnie, jeśli nie wiesz jak. Nie wiń mnie za niewdzięczność, ile martwych dziękuje swoim oprawcom za swoją śmierć?

niedziela, 9 lipca 2017

Bałam się, że w końcu odejdziesz, więc przywiązałam Ci do kostek tonowe głazy. Czego to nie jest w stanie zrobić kobieta, by zatrzymać przy sobie niewłaściwego mężczyznę. Jestem mistrzynią igrania z losem. Nie brzmi to wyniośle, zwłaszcza gdy wygrywam bitwy lecz przegrywam wojny. Topór wspomnień ślizga mi się po szyi i łaskocze po karku. Strach chowa mi się po kieszeniach, zaciska pięści, głośno przełyka ślinę i zamyka oczy. Zmawia po cichu modlitwy, czy to źle, że dobrze mi w roli kata, choć to nad moją głową kołyszą się ostrza? Ile we mnie szaleństwa, a ile głupoty, która przybije mi gwóźdź do trumny?

grafika art and love

// 

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Jestem łobuzem w spódnicy, wciąż zwodzę niewinnego chłopca, który przyjmuje pocałunki, jak obietnice gorącej i wielkiej miłości. Nazywam go chłopcem, choć w prawdzie jest starszy o kilka wiosen, to nic, jego twarz przywołuje wspomnienia licealnych miłości. Rozmarzone oczy, potargane włosy, postrzępione serce, wrażliwość małego księcia opakowane wiecznie czarną skórzaną kurtką i czarnymi wąskimi spodniami. Myślałam, że mogę go pokochać, ale kocham go chwilami, kiedy go widzę lub kiedy nie mam nikogo innego do kochania. Lub kiedy siedzi obok mnie łapiąc mnie bezwstydnie za serce dźwiękami swojego głosu i gitary, piszcząc jak kocha dziewczynę o gładkiej skórze, niebiańskim uśmiechu i dobroci świętych, którą chyba nie jestem. Upadłam na głowę dawno temu, dlatego mu uciekam. Jestem dziewczyną, która powinna być facetem, potrzebuję miłości, ale co chwilę innej, nudzą mnie obietnice składane ciągle przez te same usta. Właściwie najlepiej mi samej, z lampkami czerwonego wytrawnego wina co noc, waląc dłońmi z zza długimi pazurami w klawiaturę. Tworząc historie, w których chciałabym żyć lub które chciałyby żyć w mojej. Mężczyźni to rodzaj rozrywki. Momenty, kiedy potrzebuję cyrku i jestem jego wesołym widzem klaszczącym w dłonie, gdy któraś z małp nie pomyli kroków w tańcu. Był czas, gdy pragnęłam miłości, był czas gdy wierzyłam że ją miałam, był czas gdy ta wiara uczyniła ze mnie ślepą wariatkę lecz uczę się na błędach. 
Być może to błąd. 

//

piątek, 12 maja 2017

Rozgryzasz moją niewinność, a ja modlę się o deszcz wewnątrz lawy. Ta miłość jest przecież spóźniona o całe wieki, ze mnie został już popiół, umknę Twoim palcom i oczy nie zdążą mnie złapać w porę, by uwierzyć, że naprawdę byłam. Boję się. Moje wylęknione kości padną Ci do stóp i dygocąc zagrają wszystkie melodie, które mruczałeś mi do ucha przed snem. Pomyślisz, że to z zimna. Nie spodziewasz się, że słabnę pozwalając niepokojom rzucać się na ziemię. I dobrze kochany, nie musisz widzieć piekieł, jakie mnie pochłaniają, tak długo jak trzymasz mnie za rękę. Tak długo, jak sam jesteś bezpieczny. 


grafika art, black and white, and black

// 



niedziela, 26 lutego 2017

Zawsze gdy na Ciebie patrzę wyobrażam sobie, że jesteś jedynym kwiatem w moim ogródku, którego od dawna już nie podlewam, którego nie lubię, który mam nadzieję szybko zwiędnie i przestanę spędzać w nim czas. Chcę już obserwować chwasty z okna, z bezpiecznej odległości, z miejsca, do którego przez wieczność nie dostanie się żaden Twój korzeń, liść, kolec. Jestem zmęczona miłostkami, z których nawet po kilku lampkach wina nie jestem w stanie napisać nic, co poruszy jakieś obce serce. Moi przyjaciele mówią Ci, że jestem duszą na ramieniu diabła, a ja po prostu cierpię na zanik uczuć, gdy widzę pustkę i smutek w Twoich oczach. Nie ożywam leżąc obok Ciebie, pościel jest zimna, a sufit opowiada ciekawsze historie niż Twoje krwiste usta. Może to błąd we mnie, a może Wszechświat nie stworzył jeszcze takiej miłości, którą ja już wymyśliłam w swojej głowie. I tak wciąż mi się wydaje, że kilkoma ulotnymi romansami nasycę wszystko we mnie. I tak ciągle błądzę i wracam potem sama do siebie, niszcząc wszystko po drodze, bawiąc się w miłość, co ma trwać 'na zawsze' średnio dwadzieścia razy w roku. 
Najwięcej ogródków, najwięcej chwastów i miliony okien w moim domu. 


//

niedziela, 15 stycznia 2017

Wypłakujesz we mnie wszystkie swoje ale do świata. Czuję się jak niejednorazowa chusteczka higieniczna. Zawsze w Twojej kieszeni, zawsze pod ręką obok kluczy i telefonu, zawsze trzymana na specjalne okazje, kiedy potrzebujesz Superbohatera w sukience. To moja najbardziej znienawidzona rola, nie dlatego, że uważam Cię za małego chłopca, który chowa mi się pod spódnicą lękając się własnego cienia, a dlatego że nie potrafię znosić niewdzięczności dla życia i bezsensownych kaprysów. Nie skacz z okna, jeśli brzmię zbyt chłodno. I pociągi, pod które chcesz biec oszczędź.