piątek, 19 lutego 2016

Patrzyłam na niego w ciszy. Czwarta lampka wina przepłynęła przez korytarz mojego gardła i zaczęło mi szumieć w głowie. To nie był dobry znak - alkohol czynił ze mnie rozhisteryzowaną wariatkę z nożem w dłoni lub przesadnie romantyczną dziewczynkę, która najpewniej wkradłaby mu się w nocy pod kołdrę i tuliła prawdopodobnie dusząc. Obie opcje mogły zamienić mnie w ostatnie z moich twarzy, jakie miałam ochotę mu przedstawiać. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy obnażył się przede mną, kiedy pokazał mi wszystkie odcienie czerni, które władają jego sercem i które toczą w nim nierówne walki. 
Bałam się mówić cokolwiek o sobie. Wiem kim jestem. Wiem, że przybrałabym w jego oczach postać demona i nie byłoby sposobu, by widział we mnie to, co chcę by zobaczył. Nie jestem kimś, o kim można słuchać spokojnie, nie jestem historią, która umili mu wieczór przy winie. Znamy się zaledwie chwilę, lecz wystarczająco długo, bo jedna krucha myśl o nim wstrzymała drżenie moich rąk, by biło mi serce, jakby wciąż żyło.


// Mandy Moore - It's Gonna Be Love //
zabawne, że wysyłasz mi piosenki, które znam i kocham od dawna.