wtorek, 1 września 2015

Spędzasz mi sen z powiek. Zabijasz moje bezsenne noce opuszkami palców na mojej szyi i słowami, które leczą rany, usuwają doszczętnie wszystkie blizny. Rozczula mnie Twoja dobroć i lekkość ducha, potrzebowałam kogoś na miarę superbohatera. Mężczyzny. Ramion, w których poczuję się bezbronnie i bezpiecznie jednocześnie. Ja też sobie nas przypomniałam. Pamiętam chłopca z potarganymi włosami, ciepłymi dłońmi i spojrzeniem zagubionej owieczki. A teraz mam przed sobą uosobienie męskości i choć brzmi to niezwykle komicznie jest śmiertelnie poważne i żałuję, że nie potrafię nadać temu takiego właśnie tonu. Dobrze, że jesteś, bo z Tobą mniej się siebie boję.







***