piątek, 23 sierpnia 2013

Nagle wszystko się zmieniło. Rozsiany na mnie popiół opadł i ugrzązł w czarnej ziemi. Mogę po nim już tylko stąpać. Mocno i twardo stawiać kroki, iść do przodu, wydostać się z objęć żelaznych łańcuchów zaciśniętych wokół moich kostek i nadgarstków. Urodziłam się na nowo, dwa miesiące temu, ze strachem w głowie, że teraz, gdy nie mogę mieć żadnej wymówki - stchórzę, ucieknę, schowam głowę w beton. Ale jestem taka silna, zniosłam to niespodziewanie dobrze, z pokorą, jak karę za wszystkie dotychczasowe grzechy.
I możliwe, że winy zostały odkupione, wiem to kiedy wracam do domu, leżę w łóżku, tulę się sama do siebie i mogę poczuć Jego zapach na sobie.
Motyle i myśli wiązane wstążkami. Serpentyny i fajerwerki, wszystko ożywa, rozgrzewa się, nie jestem tym kim byłam przed dwoma miesiącami. 
Więc wejdź. Czekam ja i świeże antyramy, w których kiedyś schowam Twój uśmiech. 





Here. Here is simple and happy.