poniedziałek, 4 marca 2013

Powinnam to napisać wczoraj, doszłoby to ładnie do skutku, gdyby nie whisky, która w końcu okazała się zabójcza. Zasnęłam przy Californication, napalonym kocie i muzyce, przy której normalny człowiek nie mrugnąłby nawet okiem.
10 dni. Czas, który nadchodzi znowu pobudzi mnie do życia. Potrzebuję energii. Wyłącznie Oni mogą mi ją ofiarować. Tęsknię. Za Nimi, Maurycym, Babcią, Dziadkiem, moim ulubionym miejscem, pobudkami poimprezowymi, widokiem ich porannych skacowanych mord.


Mam wszystko. Cholerne wszystko. Pieprzone nic.


c a n    i    b r e a k    y o u r    h e a r t  ?



Wszystko we mnie krzyczy zostań tutaj, wszystko oprócz ust.