czwartek, 18 października 2012

better


Nie mam dziś głowy do podróżowania w czasie, zajmowania i tak zmęczonych myśli trudnym rzemiosłem, jakim bezsprzecznie jest tęsknota, dzisiaj bowiem - mimo kilku nieistotnych niuansów, jak spóźnienie na tramwaj, a potem na metro, za każdym razem o minutę! - czuję się lepiej niż zwykle. To najpewniej podekscytowanie - o godzinie dziewiętnastej na świat przyszła moja mała siostrzyczka cioteczna i już nie mogę się doczekać, kiedy utulę tę kruszynkę! Uwielbiam dzieci, zawsze chętnie spędzam z nimi czas i już nawet przywykłam do bycia rodzinną nianią! Każde z osobna to kwadrylion radości i już jestem pewna, że jeśli kiedykolwiek zostanę mamą mój maluch będzie rozpieszczony najbardziej na świecie! :-) 
Za tydzień lecę wraz z Anitą do Polski, zostaniemy trochę dłużej niż ostatnio. Cieszę się, cieszę się, na myśl o tym, że spędzę z Nimi masę czasu, na myśl, że zasnę wreszcie z najukochańszym kotem na świecie, na myśl o babci pomidorówce, papierosach na ganku z kawą, na myśl o wszystkim! 
Idealnie wszystko zgrało się w czasie, mam nadzieję, że moje podekscytowanie uśpi na dłuższą chwilę wszystkie niepokoje. Zwłaszcza teraz, gdy zamartwiam się po tysiąckroć. 


moje nowe uzależnienie - kakao z piankami jojo! najlepiej. 


d o b r a n o c