niedziela, 8 lipca 2012

fast

Oh, ah, oh, ah. Jakże barwny i słodki świat stał się dla mnie w przeciągu ostatnich dni. Mój wyborny humor utrzymuje się już dość długo i nic nie zanosi się na to, by mogło to ulec zmianie. Nawet teraz nie potrafię przestać szczerzyć się sama do siebie, jest tak błogo i cudownie. Powodów można by doszukać się wszędzie, dosłownie. Leżą tak blisko nas, ale czasami jesteśmy zbyt leniwi, by trochę szerzej otworzyć oczy. Cenna uwaga - korzystamy z życia, oddzielamy się od wszelakich toksyn, uwierzcie, nie jest to tak trudne, jak się wydaje!
Bardzo dobry weekend mija. Nie marnujemy czasu, bawimy się, jesteśmy razem. Wczorajszy wypad na miasto zaliczam do udanych, nie byłam na koncercie, znacznie ciekawsze wydawało mi się konsumowanie wina w dobrym towarzystwie, co nie przeszkodziło mi w poznaniu chłopaków z łódzkiej kapeli, hahaha - sympatycznie, sympatycznie! Wróciłyśmy do domu po czwartej, całkowicie wykończone, zasnęłam ledwo dopijając herbatę.
Dzisiaj urodziny Patrycji i Oli, kolejna noc z moimi potworkami, can't wait. I na niedzielę też są już plany, ognisko i będzie też wyczekiwany przez babcię Kret z Igsonem, haha. 






she said LOVE IT ALL, LOVE IT ALL