piątek, 15 czerwca 2012

WHAT IF

Spodziewałam się, że kiedy to wszystko ruszy pełną parą nie będzie mi łatwo, jednakże sama jestem pod wrażeniem tego, jak potrafię sobie z tym poradzić, zacisnąć zęby i znieść najgorszy ból. Oczywiście, wysysa to ze mnie dużo energii, ten rok jest / będzie jednym z najtrudniejszych - przeprowadzka, operacja, przygotowania do niej.
Dzisiaj założyli mi kilka szwów po obu stronach, mój kochany pan doktor stwierdził, że jestem bardzo dzielna! Haha. Siedzę więc w domu cały weekend, znieczulenie minęło, ból jest nie do zniesienia, jedyne o czym marzę, to porządny sen.
Cały czas nie wierzę w moją postawę, przynajmniej w tej kwestii potrafię stuprocentowo zmobilizować się do działania i nie przejmować się, nawet tym potwornym bólem.
Oni dają mi nieustannie motywację. Jak to cudownie mieć przy sobie ludzi, którzy są blisko, wspierają, dzięki nim, wiem że wszystko będzie dobrze, wiem, że nie ma czego się bać i ze wszystkim sobie poradzę.

By wreszcie pożegnać się z Zahirem muszę dokładnie wyspowiadać się przed samą sobą. Wypunktować myśli, pogodzić się. Ze mną i z Tobą. Mam jeden cel - znaleźć światło, "energię miłości" i podzielić ją na człowieka - każdego z osobna. Widziałam w sobie zło, widziałam wszystko patrząc w dół, w głąb mnie, prosto w oczy wnętrzu czarnej dziury. Dziura zanika, zaczynają pochłaniać ją kolory, żywa wiosna, zielona trawa.
I wszystko dzięki Niemu.