poniedziałek, 21 maja 2012

CLOSER

Jezusmaria, ból głowy do tej pory ode mnie nie odszedł, wiem - ostatnio cały czas na niego narzekam. Nie bez powodu. Kolejny weekend minął dobrze, alkoholowo, w dobrym towarzystwie, łącznie z babcią i sąsiadem, który wkręcił się na nasze mini-party. Agatka tradycyjnie najwcześniejszy zgon, pół wsi słyszało jej rzygający koncert, omnomnomnom. Niestety głupia suka usunęła zdjęcia, na których miała wymalowane arcydzieło na twarzy, rozczarowując tym samym wszystkich. No cóż, jeszcze zdążymy to nadrobić! I babcia rano z krupnikiem w ręce, nie w głowie mi były kolejne alkoholowe ekscesy, tym bardziej z rana, zresztą nie tylko mi. Jedynie Kreto dał radę i wypił setkę, a co tam. I zrobił pyszne pancake'i na śniadanie! Kurde, ludzie - trzeba to powtórzyć, najlepiej jak najszybciej. Póki co, boję się soboty, ha.

Pozbywając się szczegółów muszę przyznać, że ostatnio bardzo dobrze się czuję. Próbuję brać każdą chwilę, z każdej chcę w pełni skorzystać, by mieć jeszcze więcej, jeszcze lepszych wspomnień w głowie. Przydadzą się potem.