środa, 8 lutego 2012

HOMELESS

Zaraz czwarta. Nie zasnę, papierosy nieoczekiwanie się skończyły, ja też chyba trochę wytrzeźwiałam. Zimno mi, chyba nie domknęłam okna.
Wszystko, czego chciałam to serce ciepłe, miękkie, bo takie najmilej, najgrzeszniej spoić strachem, zabić. Lubię wzniecać ogień i gasić go najzimniejszą wodą, moim zużytym już sercem. Możliwe, że umarłam, ale nie potrzebuję wskrzeszenia.
Poza tym, że mam w głowie ten pieprzony kwiecień, jest w porządku. Ile to już czasu? Chcę cię tu z powrotem, T. Ostatni raz, zanim wyjadę. 




till my body is a temple
and my kisses are wicked