czwartek, 12 stycznia 2012

GOTTEN

Łukasz przed chwilą pojechał do domu. Napisałam Mu o 23:00, żeby przyjechał do mnie na kawę i wziął swoją brykę i chwilę potem otworzyłam Mu drzwi, wcześniej przygotowując (jak na mnie) iście wyborną kolację, huhuh. Sałatka dietetyczna, oczywiście, kawa, fajki i świeczki. Tak, też jestem w szoku, nie posądzałabym siebie o taką wyrazistą romantyczność! Jak tu mnie nie kochać, no nie?
Dobrze, że przyjechał. Siedząc tak zupełnie sama wszędzie widzę pełno zasadzek i co chwila pojawia się jakiś nawet najdrobniejszy przedmiot, który bezlitośnie budzi we mnie wspomnienia. Boli mnie głowa, śpię całe dnie, a w nocy nawet jeśli bardzo chce mi się spać, to wolę spędzać czas na poezji, muzyce, kawie, starych wpisach, starych rozmowach.
Tęsknię za słońcem, za wschodami, za rosą o poranku, za kawą na świeżym powietrzu, za ciepłym deszczem, za nocami w domku na drzewie, ciepłem moich rąk. Zima ma na mnie zły wpływ, droga do szkoły i z powrotem doprowadza mnie do szału, chcę tabletki na sen, chcę spać, spać i spać.