wtorek, 10 stycznia 2012

COLD

Zgubiłam się w naszym parku, na naszej ulubionej ławce. Co ja tu robię, gdzie jestem, czemu miejsce obok mnie jest puste? Przecież nie było. Zamykam oczy, jak ślepiec wyciągam przed siebie ręce, w nadziei, że trafię na coś, twój zimny policzek, twoje jeszcze zimniejsze dłonie, lub chociażby włosy, które zaraz na wszystkie strony potargam, uspokojona. Na nic wszystkie nadzieje. Moje ręce dryfują wśród wolnej przestrzeni, jedyne co mogą poczuć, to chłodniejsze zrywy wiatru. I boję się tak cholernie, wiesz jaki to strach? To lęk skazanego na szubienicę. Jedyne myśli - liczenie czasu do egzekucji, tik tak, tik tak. Czego jestem bliżej? Niebo nie podchodzi do mnie bliżej, a piekło? Ziemia się nie rozstępuje, nie pochłania mnie. Gdzie więc należę? To tylko mała trwoga, wiesz że zawsze sobie poradzę. I tym razem nie schowam głowy w piasek. Przeczekam to, przeczekam jak czeka się w burzę na słońce.
Na razie mam tylko sny, dobrze Cię w nich widzieć. O oczy moje! Nie otwierajcie się jutro, nie nim nie dokończymy naszego tańca.


Zablokowałam bloga. Ostatnimi czasy zrobiło się tu tłoczno, sama nie wiem, po co dzielę się z wami większym kawałkiem mojego życia. Poza tym chyba brakowało mi mojej małej intymności tutaj, swobody słów.