środa, 7 grudnia 2011

UP WITH THE BIRDS

Pierwszy śnieg.
Nienawidzę zimy i wszystkiego, co ta przeklęta pora roku niesie wraz z sobą. Nie znoszę tego przerażającego chłodu, który tak zawzięcie pcha się przez grube warstwy swetrów, szalików, rękawiczek. Niechże to mija jak najszybciej!
Ostatnio znowu dużo śpię za dnia, lepsze to niż krwawe wojny, które męczą moją głowę. Na szczęście mam kilka miejsc, słów, melodii, do których mogę powrócić, kiedy już otworzę oczy. Nie zawsze ma to mój upragniony skutek, czasami po prostu leżę na podłodze i dławię się moją chorą bezradnością, porusza się we mnie bezkresna niemoc i czuję się, jak nic nie znaczący robak pod butem przechodnia. A czasami zastygam w cieple na dłuższy czas, wpuszczając do płuc nikotynowy dym i uśmiecham się do wszystkich tych wspomnień i pamiątek.
Jestem pewna, że przyjdzie czas, kiedy to powróci na zawsze lub wybuchnie kończąc i przekreślając definitywnie każdą pojedynczą radość i ból.
 Gniję w oknie. Zastanawiam się, kim są ludzie za nim, jaką tworzą historię, czy jest podobna do mojej. Zastanawiam się, czy twoja historia jest podobna do mojej i dlaczego jeszcze o tym nie wiem.




A bottle of wine
and a pack of cigarettes.
Y o u r   c i g a r e t t e s .