poniedziałek, 19 grudnia 2011

SIC


 Ten weekend wyssał ze mnie wszystkie pokłady energii, nie mogę się doczekać przerwy świątecznej, żeby zamknąć się w czterech ścianach z wiadrami kawy i fajkami, które ograniczam, serioserio. Piątek - noc u Paty, wódżitsu, latanie przez drzwi, kolory, rzyganie, spirytus czysty oczywisty, densing, brak szyi, lololololol. Sobota - koncert, dobry koncert, choć nie ten, na którym miałam być. A niedziela - fizyka, spanie i film "LOL", który polecam, uwielbiam francuskie produkcje, utwierdziłam się w tym już po obejrzeniu "Pięknej". I ci aktorzy, om nom nom.