środa, 21 grudnia 2011

NEVER SAY NEVER

Z poczucia winy zbieram dobre uczynki do granatowej szkatułki. To byłam miła, to odprowadziłam jakąś ledwo trzymającą się kobietę na nogach do domu. To chyba nic nie daje, moje sumienie nie czuje się lepiej, nie zdrowieje nic, a nic. 
Za to mój łapacz snów chwyta Cię idealnie w punkt, prosto do moich koszmarów i najsłodszych snów. Grudzień. Jaskrawe światło poranka biega po mojej chłodnej skórze, mogę poczuć jak to odchodzi. Próbuję nie otwierać oczu, nie - nim sen się skończy, nie - nim bez pytania włożysz mi w usta słowo na zawsze. Na zawsze to tak długo, to dłużej niż mogę to sobie wyobrazić i zrozumieć. Szaleństwo jest moją matką chrzestną, nie odstępuje mnie na krok.




Asking Alexandria - A Single Moment of Sincerity.


 Your silence is so haunting.
 H o l d    m y    b r e a t h .