wtorek, 27 grudnia 2011

MEMORIES

Głowa mi zaraz eksploduję, czuję się fatalnie. Wczorajsza noc mocno daje mi się we znaki. Przypuszczam, że mogę przesadzać ostatnio, nie wiem gdzie zgubiłam samokontrolę, lubię czuć, że wszystko jest łatwe. O trzeźwym umyślę rzadko to potrafię. Jestem zepsuta, jestem zupełnie inną osobą, niż zapamiętałeś. Nie poznałbyś mnie, nie domyślił się, że wszystko we mnie zardzewiało.
Czego powinnam Ci życzyć? Niczego tak nie pragnę, jak Twojego szczęścia. Mam nadzieję, że spotkasz, a może już spotkałeś kogoś, z kim nie mogę się równać, przy kim poczujesz się jak nigdy dotąd, kto ofiaruje Ci to, czego ja nie byłam w stanie. Wszystkiego, czego sam byś sobie życzył.
To zabójstwo, ale kocham tam wracać.


Odchudzanie idzie mi wybornie. Albo mam tendencję do chudnięcia, albo naprawdę mocno się zawzięłam. I pierwsza opcja i druga są tak samo prawdopodobne. Nie odpuszczam ćwiczeń, właściwie powtarzam je w każdej wolnej chwili, a na kolacji wigilijnej zjadłam jedynie odrobinę barszczu z uszkami, którymi o dziwo się zapchałam. Mam się o niebo lepiej, czuję efekty po założeniu każdych spodni i jestem z tego powodu naprawdę szczęśliwa! Jak tak dalej pójdzie osiągnę moją wymarzoną wagę i postaram się ją utrzymać.