sobota, 8 października 2011

BLANKEST YEAR

Zimno okropnie, kaszel, katar, gorączka - ale jestem twarda i się nie poddaję! Chodzę do szkoły, jutro wieczorem również mam zamiar wyjść, chce mi się, jak nigdy ostatnio! Zrobiłam sobie znowu snejki, wara mi tak spuchła, że patrząc na siebie w lustrze czuję się, jak ofiara ślepego chirurga plastycznego, który wstrzyknął mi litr botoksu, nieźle.
Biorę się zaraz za geografię i historię, napisałam dzisiaj sporo z matmy na sprawdzianie, nauka nie poszła na marne, mam nadzieję. Mam już sposób na zapamiętywanie wszystkich wzorów, ahahaha! Swoją drogą - jak można być takim matematycznym pustakiem, przecież matma jest taka fajna!
Proszę mi wybaczyć tę notkę, albo w sumie nie, trudno - mam gorączkę, piszę pewnie od rzeczy. Ale co z tego? Mam dobry humor, wszystko wydaje mi się takie łatwe, jest naprawdę bardzo dobrze!