wtorek, 27 września 2011

GOLD LION

Dryfuję lekko, bez żadnego strachu, czuję się uosobieniem mojej ulubionej harmonii, tak lekkiej i dźwięcznej. Mam wszystko, co potrzebne do dalszej egzystencji - rozpoczynającą się jesień, gruby koc i mojego ukochanego kota pod nim na kolanach, muzykę i stos wierszy na biurku, idealnych na tę porę i każdą inną. Mam też swoje szalone myśli i kwadrylion pomysłów na sekundę, pod których wpływem śmieję się sama do siebie w głos, prowokując tym samym niepokój w zachowaniu mojego kota, który otwiera lekko oczy, jak gdyby chciał sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku.



Ona nie widzi, nie czuje, że przygotowuje truciznę, która zniszczy mnie i ją; a ja z całą rozkoszą wysączam puchar, który podaje mi na mą zgubę. 
Zakochałam się w Werterze, we wszystkich jego wrażliwościach, w miłości, którą darzył Lotę i naturę i sztukę. I inność Jego też kocham.