wtorek, 19 kwietnia 2011

WIATRACZEK

Zwyczajny dzień, trochę więcej słońca w źrenicach, martwy pies na poboczu i stojące nad nim dzieci. Pytające wyrazy twarzy, sennie, jednak ciągle bez snu, jak gdyby w oczekiwaniu na uzdrowicielski cud, ale cisza dudni tutaj, próbując zabić, co jeszcze drga.
Żałuję, że nie ukradłam Mu w porę rąk. Przyszyłabym je do swojej twarzy, podając tym samym dożywotnie znieczulenie lękom i tęsknotom. Odbywam wędrówki między brzegami pustych fotografii, bezwonne zapachy na mnie, bezdźwięczne głosy wokół.
Czuję. Czuję, jak tracę ten zwyczajny dzień, jak obmywa ze mnie kurz wspomnienie za wspomnieniem. Pamięć niezbyt przychylna, a zgubiłam korektor do niewygodnych myśli.


♪ Artur Rojek - Wiatraczek.


Środek ze szkła.
Pamiętam dni,
gdy szukałam cię w odbiciu szyb.



Trafnie na dzisiaj.