wtorek, 26 kwietnia 2011

LAKE OF FIRE

Alkohol to dobra alternatywa na chwilę. Potem znieczulenie mija i ból wraca, czasami z jeszcze większą siłą. Nie wiem, co się dzieje, mam zamglone oczy, gnijący mózg. Jest w porządku, jak miało być, przynajmniej pozornie. Może niepotrzebnie marudzę, może niepokoję się na zapas. A może rzeczywiście stałam się sentymentalna. Nie, nie chodzi o uczucia, one już dawno zniknęły w próżniowym pojemniku.
I miałam dzisiaj cudowny sen, jeden z najpiękniejszych. Ciemna noc, plaża, w uszach jedynie szum morza i cichy oddech. Ręka na mojej ręce, przemierzająca wolny spacer od najdłuższego palca do ramienia.
"Szkoda, że to ci się tylko śni. "

Policzę do dziesięciu i wreszcie wybuchnę. To prawie, jak się dusić, kiedy nie ma się odwagi mówić o tym, co się czuje.

To takie głupie, wyjebcie mnie w kosmos.
Idę spać.