poniedziałek, 4 kwietnia 2011

FAR FAR

Podsumowując wczorajszy wieczór i noc, ognisko i domek na drzewie, było idealnie. Nie zabrakło nikogo, uwielbiam Was, Nas razem. To coś wspaniałego mieć przy sobie przyjaciół, kogoś, kto po prostu jest, bez względu na wszystko, kocham Was!

Próbowałam przestać z całych sił, sączyłam usta we wrzątku, chcąc zapomnieć o tym, co było głównym składnikiem fundamentu mojego życia. Utracone piękno nie wraca pod krystaliczną postacią, odbija się od krzywych luster wokół moich oczu. Czasami odnoszę wrażenie, że urodziłam się niepierwszy raz, czytam wiersze, które mówią mi, że już tu byłam, że to dzieje się od nowa, zabawne. Jak historia Prometeusza.
Za dużo przypadkowości, wszystko przypomina mi o tamtym czasie. W mojej głowie znowu wybuchają pożary, płoną myśli, tysiące niedobranych, roztrzaskanych myśli.

Dzisiaj,
dzisiaj nie będę
rozczarowana moimi dwunastoma egzaminatorami w czerni.
Lub zaciskała pięści
na drwiny wiatru.