wtorek, 22 marca 2011

FUNNY HILL

Znowu jestem chora, czuję się fatalnie, nie mam na nic sił i trzęsę się z zimna, jak Agaty noga podczas depilacji, jeśli nie bardziej. Nie wspominając o wymiotach, prawdę mówiąc nie spodziewałam się, że droga z mojego pokoju do toalety jest aż tak długa, hahahaha.
Cieszy mnie jedynie fakt, że w trakcie gorączki, mam najlepsze, świadome sny i zwykle budzę się z wyrzutem. Ale kogo nie doprowadziłoby do szewskiej pasji otwarcie oczu, gdy właśnie buduje się swój wymarzony świat, w którym wszystko idzie po naszej myśli? Właściwie tylko tam wieczna euforia nie wydaje się być nudna, nie szukam problemów, co jest dziwne. TAK - ja sama to przyznaję!
Mentalnie czuję się świetnie. Jest tak, jakby ta kalendarzowa wiosna przedarła się do środka mnie, ptaki śpiewają, jest zielono i ciepło, wesoło. Mam wrażenie, że wszystko się do mnie uśmiecha i z dumą mogę przyznać, że wizja nadchodzącego kwietnia nie jest mi straszna.
Ustanawiam sobie pierwszy dzień wiosny, pierwszym dniem moich drugich narodzin, będzie pięknie, już jest.


I za każdym razem, Gwiazdy wskazują drogę do Słońca.
Anioł i moja sukienka, czyż nie dobrana dobrze para?
I za każdym razem, Gwiazdy wskazują drogę do Słońca.
Być wzorem, lub po prostu patrzeć na mój wzór.



MEGALOMANIA, w ten czas.