niedziela, 30 stycznia 2011

Beware!

Czuję się wolna, jak nigdy. O rany! Każda chwila smakuje mi tak doskonale! Bawię się i lubię się bawić. Wreszcie powracam do żywych, i nic, co za mną nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Wraz z Martini wypiłam dzisiaj mój pyszny egoizm, za którym tęskniłam i który całkiem spodziewanie znowu jest lepszy niż uprzednio. 
FUCK! Kolejny raz złamałam mu rękę, nie pomyśli o mnie dobrze, chyba, że zdążył w porę wypić eliksir.
Jestem dzisiaj małą, rozkapryszoną Margaret, słowa się nie liczą, chcę tańczyć na stole i rzucać butelkami w puste antyramy.
Kiedy Cię nienawidzę, lubię Cię bardziej, niż kiedykolwiek. Złam mnie, zniszcz mnie, to lepsze.



Nie, nie będę chciała zaciągać się krwią z Twojej szyi, rozsypywać kłamstw w Twoim łóżku. Dam Ci nieskalaną, białą różę, utnę Twój język.