wtorek, 27 grudnia 2011

GET SOME

Tyle straciłam, bo nie umiem się oderwać od Niego. Nie potrafię zapomnieć, nie potrafię wyobrazić sobie, że ktoś zajmuje Jego miejsce. Może najwyższa pora to skończyć? Nie chcę znowu czuć, że coś minęłam. Nie teraz, gdy otwieram oczy i widzę innych ludzi, oprócz Ciebie. Ludzi, którzy mogliby znaczyć coś więcej. Ludzi, którzy nie wiedzieć czemu chcą być czynni w moim życiu, chcą być dla mnie ważni. To takie miłe.


podziel się ze mną
mojej samotności chlebem powszednim
obecnością zapełń
nieobecne ściany
pozłoć
nie istniejące okno
bądź mi drzwiami
nade wszystko drzwiami
które można otworzyć
na oścież


Jutro z samego rana kierunek - Kielce wraz z Anitem i Głowackimi, w piątek dojeżdża do nas Pata, coś czuję, że przez najbliższy tydzień zniszczę się totalnie, okok. Trzeba porządnie wejść w Nowy Rok. 
Nie chce mi się spać, nie wstanę rano, mryśnie. 




Asking Alexandria - A Lesson Never Learned.

MEMORIES

Głowa mi zaraz eksploduję, czuję się fatalnie. Wczorajsza noc mocno daje mi się we znaki. Przypuszczam, że mogę przesadzać ostatnio, nie wiem gdzie zgubiłam samokontrolę, lubię czuć, że wszystko jest łatwe. O trzeźwym umyślę rzadko to potrafię. Jestem zepsuta, jestem zupełnie inną osobą, niż zapamiętałeś. Nie poznałbyś mnie, nie domyślił się, że wszystko we mnie zardzewiało.
Czego powinnam Ci życzyć? Niczego tak nie pragnę, jak Twojego szczęścia. Mam nadzieję, że spotkasz, a może już spotkałeś kogoś, z kim nie mogę się równać, przy kim poczujesz się jak nigdy dotąd, kto ofiaruje Ci to, czego ja nie byłam w stanie. Wszystkiego, czego sam byś sobie życzył.
To zabójstwo, ale kocham tam wracać.


Odchudzanie idzie mi wybornie. Albo mam tendencję do chudnięcia, albo naprawdę mocno się zawzięłam. I pierwsza opcja i druga są tak samo prawdopodobne. Nie odpuszczam ćwiczeń, właściwie powtarzam je w każdej wolnej chwili, a na kolacji wigilijnej zjadłam jedynie odrobinę barszczu z uszkami, którymi o dziwo się zapchałam. Mam się o niebo lepiej, czuję efekty po założeniu każdych spodni i jestem z tego powodu naprawdę szczęśliwa! Jak tak dalej pójdzie osiągnę moją wymarzoną wagę i postaram się ją utrzymać.


czwartek, 22 grudnia 2011

LET THERE BE LOVE

 Czytałam stare listy. Ile bólu może mieścić się w jednym słowie, jak bezkresną tęsknotę wyraża każde pojedyncze zdanie. Jestem senna, znowu męczy mnie w zaspanych myślach. Ty, Ty, Ty. Białe ściany, białe wina, ciągle Ty. Blade niepokoje, suchość w ustach, drętwość umysłu. Moje wyszczerbione serce spadło z dziesiątego piętra, milimetr śniegu zamraża wolno i tak znikome czucie. Czym jest więc strach przed nicością wobec próżni, w której ugrzęzłam?


Pauson: Anka, weź. Staczam się. Piję całe weekendy. Piątek zajebana, sobota zajebana. 
Anna: Spoko. U mnie będziesz piła tylko we wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę i niedzielę. 
<3 <3 <3
Tak, jadę do Anny na Sylwestra, to już postanowione. Kielcowe emosy - nadchodzę! 

Jako że moje horoskopy sprawdzają się niemal za każdym razem, postanowiłam przeczytać prognozę mojego życia na rok 2012 i mam wielką nadzieję, że tym razem również chociaż 80% ułoży się według tego planu. HAHAHA, okok. <ściana>




środa, 21 grudnia 2011

NEVER SAY NEVER

Z poczucia winy zbieram dobre uczynki do granatowej szkatułki. To byłam miła, to odprowadziłam jakąś ledwo trzymającą się kobietę na nogach do domu. To chyba nic nie daje, moje sumienie nie czuje się lepiej, nie zdrowieje nic, a nic. 
Za to mój łapacz snów chwyta Cię idealnie w punkt, prosto do moich koszmarów i najsłodszych snów. Grudzień. Jaskrawe światło poranka biega po mojej chłodnej skórze, mogę poczuć jak to odchodzi. Próbuję nie otwierać oczu, nie - nim sen się skończy, nie - nim bez pytania włożysz mi w usta słowo na zawsze. Na zawsze to tak długo, to dłużej niż mogę to sobie wyobrazić i zrozumieć. Szaleństwo jest moją matką chrzestną, nie odstępuje mnie na krok.




Asking Alexandria - A Single Moment of Sincerity.


 Your silence is so haunting.
 H o l d    m y    b r e a t h .

wtorek, 20 grudnia 2011

BLOODDRUNK

Mam się dobrze. Nawet na pogodę nie mogę sobie ponarzekać. Agata wyjechała już do domu, umrę. Na szczęście dzwoni do mnie 78547584375 razy dziennie i na bieżąco informuje o swoich najnowszych poczynaniach. ZLEWA, mały zjebie, hłahłahła.
Jutro Kopertówka i Łukasz, którego gołymi rękoma zabiję, wkurwił mnie dzisiaj max, zrywam znajomość! I upiekłam ciasto, łomójbosze, jaki zakalec, nawet nie tknęłam, w przeciwieństwie do wszystkich innych. I ten mamy wzrok w stylu 'zjem kawałek, żeby pomyślała, że zjadliwe'. Za to Anitka wtranżoliła dość sporo! Kochana moja. Agato, byłabyś dumna, gdybyś to widziała, jak na mnie nawet niezłe.
Notka dramat, mój artystyczny duch śpi, a może mam za dobry humor na zajmowanie myśli Tobą. Gdzieś ostatnio czytałam, że sztuka rodzi się z bólu, możliwe że jest w tym ziarenko prawdy. Nie chcę się dołować, nie mam tego w planach, nie starczy mi na to czasu. Święta niebawem, czego kompletnie nie czuję, choinka stoi ubrana, pręży się dumnie przed moimi oczyma, Maurycy musi jej bardzo nie lubić, skacze po niej i poluje na bombki.


Dobra wiadomość! Spodnie lecą mi z tyłka, cieszę się max.
Dobra wiadomość2! Fizyka poprawiona, tiruriru!
Dobra wiadomość3! Nie ma śniegu!



Trochę porno, trochę wysoka kulturka.


Tak, zrobiłam sobie septum. Znudziło mi się wszystko ostatnio, chciałam czegoś nowego, o. Później chcę taki malusi kolczyk, ale na razie (jako, że moje życie to jeden wielki lans) troszeczkę poszpanuję, żeby wam żal dupencje pościskał, ahahahaha. WSZYSTKO POD PUBLICZKĘ, DZIWKA JEDNA, NO. Zabawne. :3



♪ Children Of Bodom - Are You Dead Yet.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

SIC


 Ten weekend wyssał ze mnie wszystkie pokłady energii, nie mogę się doczekać przerwy świątecznej, żeby zamknąć się w czterech ścianach z wiadrami kawy i fajkami, które ograniczam, serioserio. Piątek - noc u Paty, wódżitsu, latanie przez drzwi, kolory, rzyganie, spirytus czysty oczywisty, densing, brak szyi, lololololol. Sobota - koncert, dobry koncert, choć nie ten, na którym miałam być. A niedziela - fizyka, spanie i film "LOL", który polecam, uwielbiam francuskie produkcje, utwierdziłam się w tym już po obejrzeniu "Pięknej". I ci aktorzy, om nom nom. 




sobota, 17 grudnia 2011

BRAILLE


 Śnieg, śnieg.
Strach to wielki, obawa o mierze jednostki kosmicznej. Dedykuję Ci każdą bliznę, rysę, pęknięcie. Każdy kawałek szkła w skórze, każdy miligram trucizny w moim żołądku. Jesteś powodem, dla którego się obezwładniam, nabierając potem sił i idąc dalej, jak nikt dotąd jeszcze. Czuję jeszcze trochę więcej, aniżeli jutro rankiem, kiedy przyjdziesz do mnie wczesnym snem z osłodzoną kawą, w której cukru nienawidzę. 

Moja głowa. Niedobrze mi. Zimno. 


piątek, 16 grudnia 2011

MEMORY

Minęłam to i jest mi wstyd przed samą sobą, czuję się jak mała bakteria. Fajnie mam. Nie stać mnie na sensowną notką dzisiaj, zapowiada się pierdolenie o chujach mujach, dzikich wężach. Raz mogę zaszaleć, a co!
Pochłonęłam wieeeelki puchar lodów śmietankowych, waniliowych i wiśniowych z polewą czekoladową i toffee na noc, brawo. I były nieziemskie. >:
Tak na marginesie, to całkiem sympatycznie przyjść na matematykę i rozumieć temat, juhu! Zdolna bestia ze mnie. A jutro kończę o 13:25 i idę z Łukaszem na miasto, a wieczorem chciałabym zostać w domu, chcę pobyć trochę sama ze sobą, nie myśleć i myśleć, słuchać muzyki i wpieprzać lody. A i tak pewnie mnie gdzieś wyciągną. Nic mi się nie chce, jestem flegmatyczna, pisałam już, że chciałabym zasnąć na tydzień? Żartowałam. Chciałabym zasnąć na miesiąc. Albo najlepiej obudzić się, kiedy minie już zima. 
Przytyłam. I znowu dostałam bzika na punkcie swojej wagi. Głodzę się, właściwie te lody to mój pierwszy 'posiłek' od dwóch dni, ale pocieszam się traktując je jako lek na moje tęskniące serce, hehe. Mam zamiar schudnąć co najmniej 5 kg, a najpiękniej by było zrzucić 8-9 kg. Źle się czuję i jeśli tego nie zmienię to oszaleję.








And I know, you're a part of me,
and it's your song that sets me free.
I sing it while I feel I can't hold on,
I sing tonight cause it comforts me.


/ idealne na teraz.


♪ Alter Bridge - In Loving Memory.

środa, 14 grudnia 2011

SURRENDER

 Rzeczywistość zabija dusze poetów. 
Rzeczywistość jest taka, jaką ją sobie stworzę. 
 Moje uczucia to cienkie struny, czekające twoich niebezpiecznych palców, które jednym mocnym drżeniem zaakcentują koniec tejże pieśni.Toksyny z Twoich ust, kąpię się w nich co noc, obmywam każdy skrawek ciała w tym mule.
Jak można być tak niewdzięcznym? Mam wszystko, nie mam powodów.


Jutro z Patą i Łukaszem. Dobrze mi to zrobi.




 She's got a brick wall behind her door.

wtorek, 13 grudnia 2011

CHARLIE BROWN

Źle, najbezpieczniej więc jeśli zgonię to wszystko na zbliżającą się zimę, której już mam dość. Moje ciepłolubstwo nie potrafi sobie wyobrazić nawet przeciętnego funkcjonowania podczas gdy wszystko pokryje już ten iście diabelski puch.
Czuję się wyssana ze wszystkich sił, zarówno psychicznych jak i fizycznych, męczy mnie byle otwarcie ust na dzień dobry, przydałoby mi się zasnąć na tydzień. I cudownie by było, gdyby ten długi sen rozpuścił wszystkie moje wątpliwości, oczyścił mój umysł i wskazał dobrą drogę. 
Zrobiłam dzisiaj cleavage sobie i Natce, oba wyszły ślicznie, hyhyhyhyhyh. Od dawna mi się marzył, nie wiem, czemu tak późno się za to zabrałam. Teraz tylko rozpychacze, na razie do 18mm, chociaż chyba chciałabym więcej. I tatuaż. Nie mogę się doczekać!
Coldplay na teraz. Pierwszy raz tak spokojnie od dłuższego czasu.




 We'll run wild,
We'll be glowing in the dark.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

GUN

Czekoladowe świeczki, papierosy i Chelsea Grin. 
Lubię wieczory, późne noce, kiedy myślę i widzę jak przez mgłę.
Podobno figurki z wosku mówią o tym, czego się boimy. Wlałam dzisiaj wosk w wodę i wyciągnęłam z niej małe serce, ale czego tu się bać? Nie ma nic, przestałam nawet liczyć dni.
Mam tyle okazji, żeby wyzbyć się Ciebie, a mimo to wybieram dusić się dalej, odpycham ich od siebie, ranię, wolę być sama.
Pamiętam, kiedyś to było takie proste. Ludzie się pojawiali, odchodzili, są też tacy, którzy zostali do tej pory. Nigdy nie było miejsca na sentymenty, zwykle niewiele mnie obchodziło, łatwo było mówić o końcach, zaczynać nowe rozdziały, aż pewnego dnia zjawia się, ktoś o kogo nigdy nie prosiłam i zmienia wszystko. To, co czuję, myślę, widzę, słyszę. Ożywa we mnie część dotąd mi nieznana, rozpatruję swój byt w innych kategoriach. I pewnie gdyby nie to, że otworzył we mnie te przeklętą, delikatną stronę, nigdy by mnie to tak nie dotknęło.
Cholera, piszę jak stara desperatka. To nie w moim stylu, muszę skupić się na sobie, na szkole, na rozpychaniu uszu (hahah) i na poszukiwaniu wzoru tatuażu, który już niebawem.
Może jebnę sobie żyletkę i czachunię, ciomć?



piątek, 9 grudnia 2011

SHOT IN THE DARK

Jak  przez słomkę pijesz moją duszę.
Starałam się, wierciłam dziury w skórze. To lepsze niż cokolwiek teraz. Zabij mnie póki ogień nie płonie wystarczająco mocno, póki jeszcze marnie rozwijasz się w moim sercu. 
Stworzyłam w sobie piekło, a teraz to piekło tworzy mnie. I jesteś ostatnim, któremu powinnam pozwolić tam wejść, to miejsce, z którego nie ma powrotu.





Shoot anyone, shoot anyone.

środa, 7 grudnia 2011

UP WITH THE BIRDS

Pierwszy śnieg.
Nienawidzę zimy i wszystkiego, co ta przeklęta pora roku niesie wraz z sobą. Nie znoszę tego przerażającego chłodu, który tak zawzięcie pcha się przez grube warstwy swetrów, szalików, rękawiczek. Niechże to mija jak najszybciej!
Ostatnio znowu dużo śpię za dnia, lepsze to niż krwawe wojny, które męczą moją głowę. Na szczęście mam kilka miejsc, słów, melodii, do których mogę powrócić, kiedy już otworzę oczy. Nie zawsze ma to mój upragniony skutek, czasami po prostu leżę na podłodze i dławię się moją chorą bezradnością, porusza się we mnie bezkresna niemoc i czuję się, jak nic nie znaczący robak pod butem przechodnia. A czasami zastygam w cieple na dłuższy czas, wpuszczając do płuc nikotynowy dym i uśmiecham się do wszystkich tych wspomnień i pamiątek.
Jestem pewna, że przyjdzie czas, kiedy to powróci na zawsze lub wybuchnie kończąc i przekreślając definitywnie każdą pojedynczą radość i ból.
 Gniję w oknie. Zastanawiam się, kim są ludzie za nim, jaką tworzą historię, czy jest podobna do mojej. Zastanawiam się, czy twoja historia jest podobna do mojej i dlaczego jeszcze o tym nie wiem.




A bottle of wine
and a pack of cigarettes.
Y o u r   c i g a r e t t e s .

poniedziałek, 5 grudnia 2011

MORE

Herbata za herbatą, do tego kokosanki, które zrobiłam popołudniu i którymi wszyscy się zachwycają, co wydaje mi się niemało podejrzane. Im bardziej próbuję się przekonać do przyrządzenia czegokolwiek w kuchni, tym bardziej utwierdzam się w tym, jak tego nienawidzę.
Męczę się. Ziewam, ciężko mrużę oczy, a i tak jestem pewna, że gdybym właśnie teraz udała się do łóżka, zasnęłabym co najmniej o 03:00. Nie, nie ma powodów do tracenia snów, chyba nie lubię spać w nocy. Chyba po prostu nie lubię dnia, jasności, jego jaskrawych kolorów, postaci w ich otoczce.
Biegam za sobą, nie potrafię się złapać, ani zrozumieć, ani nawet udawać, że się znam. Za dużo się dzieje ostatnio, znowu się rozpędziłam, znowu zwodzę ludzi, bawię się nimi, a kiedy najmniej się tego spodziewają - wypędzam ich ostatecznie z mojego życia. Nie jestem w stanie się przełamać, nie mogę udawać, że jest ktoś, kto może się z Nim równać.
A tu tyle nowych, cudownych ludzi wokół mnie, do których już zdążyłam przywyknąć.



I DESIRE THINGS WHICH WILL DESTROY ME IN THE END.

czwartek, 1 grudnia 2011

ONE THING

Stałam wśród tłumu ludzi o podobnej budowie umysłu, zdaniu, spojrzeniu na świat. Utknęłam nieruchoma w samym centrum, pomiędzy wszystkimi i spojrzałam przed siebie, najzwyczajniej ciesząc się chwilą. I zupełnie nagle, niespodziewanie spłynęła na mnie myśl, że do tego świata należę, że to jest właśnie moje życie. I że to jest też życie, które należy także do Niego. Do mnie i do Niego. Do nas razem. Nie chcę się bać, że może być już za późno.




♪ Underoath - It's Dangerous Business Walking Out Your Front Door.

wtorek, 29 listopada 2011

CRABCORE PARTY

Crabcore Party wczoraj - jedno z najwspanialszych wydarzeń w moich życiu! Byłam tak podekscytowana i chyba trochę oszołomiona, że to aż niemożliwe! Duuuużo świetnych ludzi, no i koncert, którego nigdy nie zapomnę! Pomijając fakt, że byłyśmy z dziewczętami mega zorganizowane, głównie z mojej winy - nie żałuję. Zrobiłabym to samo znowu, o tak.


Chyba jeszcze nie wierzę, że tam byłam, hyhyhyhyh!

piątek, 25 listopada 2011

NATIVES

 Przypomniało mi się, jak śmiesznie było. Mandarynki z Tesco, zoo, 'ślub', wszystkie spacery, cisze. Pamiętam każdą sekundę, jakby to było wczoraj. Ciekawe, czy ty pamiętasz.

Gardło mi wysiada, ale nie mogę sobie poleżeć chociaż ze dwa dni, bo nie lubię mieć zaległości, poza tym nuda by mnie zjadła z premedytacją, ghhrr. Już wolę wstawać na tę 07:10.
Referat skończony, lekcje na jutro ogarnięte, chyba lubię się uczyć. Czas najwyższy.
Ostatnio sama się nie poznaję, zaczyna mi zależeć na wielu rzeczach, których do tej pory nie traktowałam priorytetowo. Dorośleję! 




 Najlepsze czasy w naszym życiu nastąpią
mimo, że wewnątrz umieramy.

czwartek, 24 listopada 2011

GOOD

Mam taki doskonały czas w głowie, śni mi się dobrze, dobrze mi się egzystuję będąc pomiędzy tym wszystkim, będąc za tym wszystkim. Czuję się jak ktoś zupełnie nowy na tym świecie, jak ktoś, kto dopiero wszystkiego się uczy, raczkuje, poznaje kształty, zapachy, kolory, proste słowa. Patrzę w przyszłość i widzę dużo zmian, z tego świata zostaną tylko stare wpisy i zdjęcia. Chyba się nie boję,  zwłaszcza kiedy wszystko przyćmiewa słodka wizja zostawienia przeszłości za sobą. Wiem, że sobie poradzę, w nic na tym świecie nie wierzę tak, jak w siebie. Najgorzej jedynie - nie móc Ich dotknąć, nie być na każdy telefon, na odległość ręki. Może nie potrzebnie na razie się nad tym rozdrabniam, mam jeszcze ponad pół roku. I to będzie intensywny czas. Najlepszy czas.
Cały dzień słucham dzisiaj nowych albumów Blink 182 i Simple Plan, uwielbiam!


MAMO! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!








♪ Blink 182 - Natives.
♪ Simple Plan - Never Should Have Let You Go. 
♪ Simple Plan - You Suck At Love. 
♪ Simple Plan - Astronaut.

HERE

Wszystko się do mnie uśmiecha, nawet zawsze kamienne twarze z antyram. Tyle się dzieje, a nie odchodzę od zmysłów. Błędne koła i kwadraty. 




♪ A Vain Attempt - You Broke My Heart.

wtorek, 22 listopada 2011

UNTRUST US

Moje myśli kąpią się w błocie, otoczka toksyn wokół mnie musi smakować słodko, musi wabić i kusić. Nikt nie spodziewa się, że prędzej, czy później jad pozbawi go życia, miłość pogrzebie się sama w sobie. Ostatnia rzecz, której mogłabym pragnąć to Twoja śmierć, a mimo to pielęgnuję ten grób każdej nocy, balsamując Twoje śmierdzące, martwe serce, układając każdą kość od nowa, każdą kość całując po kolei. Jesteś kimś, kto gwałci mój wątły sen, kimś, kto trzyma mnie przed ostatnim krokiem na krawędzi. Właśnie dlatego muszę pozwolić temu odejść, zawsze pozwalałam. Tęsknić jest źle, paranoicznie.






Kłam jak pies. Teraz to tylko kable pełne obietnicy.
C H R O Ń    L E K    W E    M N I E .


poniedziałek, 21 listopada 2011

LATE

Jestem z siebie dumna, zobojętniałam. Nie potrzebne mi serce, nie potrzebna mi głowa. Coraz mniej mi brakuje, nasycam się wszystkimi pięknościami, każdym rześkim haustem powietrza w moich płucach.
Rozpędziłam się, lubię zapominać o tym, że istnieje jakakolwiek samokontrola, pokaż mi choć jedną granicę. Niczego mi nie trzeba, na dzisiaj niebo to za wiele. 





Napięty bark nie chroni mnie,
zaciskam krtań, bezwolna.

 Nie będę prosić.
Nie będę błagać,
choć ciało krzyczy, by nie udawać.

piątek, 18 listopada 2011

BE THE ONE

Byłam tam. Widziałam jak to umiera, widziałam demony przechadzające się po naszym parku, nie zrobiłam nic. Zamknęłam jedynie oczy i miałam nadzieję, że stałam się niewidzialna.





I was losing myself to somebody else, but now I see.
I don't wanna pretend, so this is the end of you and me.
Cause the girl, that you want, she was tearing us apart,
cause she's everything


e v e r y t h i n g    I ' m    n o t .




♪ The Veronicas - Everything I'm Not.

środa, 16 listopada 2011

THE TRUTH

Zasnęłam o 02:00, a o 03:30 wstałam, po jednym z najgorszych koszmarów, jakie miałam kiedykolwiek. Boję się dzisiaj zasnąć, boję się nawet mrugnąć okiem, siedzę przy zapalonym świetle, wzdrygając się na każdy szmer.



I    w a n t    t h e    t r u t h    f r o m    y o u.


♪ Good Charlotte - The Truth.

wtorek, 15 listopada 2011

TRACE

Trace Cyrus, zawsze go lubiłam. Nie wierzę, że wkrótce zostania tatusiem, whooooooa! I to niestety nie z Hannah Beth, z którą - jak dla mnie - świetnie do siebie pasowali.
Tak mnie jakoś naszło na rozgrzebywanie staroci i wpadłam na Metro Station. I najprawdopodobniej od nowa się w nim zakochałam, hyhyh.











poniedziałek, 14 listopada 2011

I'M GOOD, I'M GONE

Jest zabawnie. Jest cholernie komicznie! Bawię się zegarem, kręcę wskazówkami, tracę czas na wyobrażaniu sobie tego, co by było gdybym potrafiła go cofnąć. Chce mi się tańczyć, chce mi się pić, chce mi się śmiać, chce mi się spać. Męczy mnie moje jestestwo, moja głupota, durnota, strach, przebywanie ze mną dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Próbowałam iść dalej, a skończyło się jak zwykle. Spojrzałam na niego i widziałam tylko C. Wróciłam do domu i znowu czułam się tak pusto.



♪ Normalsi - Nie Ma Mowy.



Zapomnieć – nie ma mowy,
być razem – nie ma mowy,
wyrzucić – nie da rady, bo w sercu Ciebie mam. 


 Ckliwa bicz ze mnie ostatnimi czasy, w najbliższym czasie mam zamiar doprowadzić się do porządku, spokojnie.

czwartek, 10 listopada 2011

THE PILLS WON'T HELP ME NOW

To nie przez strach, to dar, że jestem tu. Nie zastanawiam się, nie gdybam, nic co było nie jest warte tego, co jest teraz. Możesz mnie znowu zabić, nie boję się, uwielbiam umierać, uwielbiam wszystkie te sposoby. I proste i te nieco bardziej wyszukane, i słowa, które gniją tuż przed wypowiedzeniem. Nie chcę walczyć, ani uciekać, nie obronię się - spójrz, stoję tu niewidoma i głucha, próbuję być dla Ciebie łatwym celem, tylko dla Ciebie. Tylko dla Ciebie mogę się poddać, mogę przegrać, mogę być cicho płynącą plamą czerwieni. Moja dusza i ciało i tak żyją osobno, tysiące mil od siebie, bez słów plątają się między jednym cieniem, a drugim. Umarłam. Ale jutro, czy pojutrze, lub trochę więcej, znowu stanę się ciepła, otworzę oczy, wezmę oddech i obudzę się na zielonej łące. I oby rosa zmyła ze mnie czucie i obdarła każde wspomnienie, bo póki to wraca w mojej głowie, póki to żyje, póki to sęp, którego karmię moim ciałem, nie mam po co zaczynać jedno marne istnienie od nowa.




Ciepły narkotyk spływa mi po kręgosłupie.

środa, 9 listopada 2011

PARADISE

Czuję się ostatnio bardzo dobrze, damn, już sama nie wiem, czy to źle. Nie mam ochoty dzisiaj na zbędne filozofowanie, jest we mnie teraz dużo prostych i łatwych do zdefiniowania uczuć. Przypomniałam sobie mój stary dekalog, chcę się go znowu trzymać.
Tym razem nie zbłądzę, to nic, że znowu zaczęłam się przywiązywać, to nic, że go lubię, mam nadzieję, że szybko okaże się idiotą.
Potrzebuję teraz tylko dziesięciu litrów kawy, mojej ulubionej ławki i rozgwieżdżonego nieba.

Wcale Łukasz nie przyjechał do mnie dzisiaj w swojej seksownej piżamce, wcaaaale. I wcale nie zrobiłam mu trzech kaw, do których dorzuciłam kawałek szynki, coby miała lepszy posmaczek, hahaha. I tak mnie kochasz.  <3 A za dwa dni mój półmetek, już czuję, co ze mną będzie, muszę sobie odbić mój dotychczasowy odwyk. Stwierdziłam, że nie będę się zmieniać dla nikogo, jak mogłam w ogóle chcieć nawet przez chwilę? To abstrakcja. Jestem sobą właśnie teraz, stylowo mając wszystko gdzieś. I tak właśnie jest okej. Nie pasi? Nara szpara, jest tyle ludzi na świecie.
Prosto dzisiaj, więc nie musisz się niczego domyślać, fajnie.

wtorek, 8 listopada 2011

FREE

Lubię moje sam na sam, lubię wieczory, kiedy chowam się w za dużych swetrach, kiedy czuję się tak bezpiecznie, a całość dopełniają rozkoszne aromaty. Możliwe, że popadam w monotonię, dlatego właśnie jesień musi minąć, rutyna łaskocze mnie nożem po gardle, pomagam jej, umartwiam się.





Wciąż leżąc pod burzliwym niebem
powiedziała: wiem, że słońce jest po to, aby wschodzić.

poniedziałek, 7 listopada 2011

BY YOUR SIDE

Każdą siłą próbowałam walczyć z niewidzialnymi murami i zapewne za późno dotarło do mnie kim ja jestem w tym wszystkim. Ożyłam i tak mi z tym cudownie błogo, z każdą sekundę uzbrajam się w większe zapasy sił, to niewiarygodne. Sny, sny, sny. Są krystalicznym odbiciem naszych pragnień. Spodziewaj się mnie w nich.




T h i s   i s   l e t t i n g   g o .

piątek, 4 listopada 2011

BREATHE


 Przemijam, mając sufit za niebo.



Miałam się ogarnąć. Jutro półmetek u Łukasza, naprawdę nie chce mi się, ale no cóż - nie wystawię tej małej ropuchy. Poza tym i tak będzie fun, vodka i mam nadzieję, że moja piękna karmelowa sukienusia to przeżyje.

środa, 2 listopada 2011

WHATEVER


Kopię,
kopię umarłe drzwi,
chcę wjechać windą
na najwyższe piętro nieba.

Jeśli powrócisz
pijana zwycięstwem
zamknę Cię w sobie.





L o v e    i s    a    l o s i n g    g a m e .


poniedziałek, 31 października 2011

SPADE

Nie spodziewaj się, że będę studnią złota, z dnem zaklętym, lecz spodziewaj się mnie na każdy marności łyk, na pęknięcia serca, na wzdrygnięcie ciała, na niepokój, ciszą wsiąkający w twoje usta.






Noc została wymyślona po to, żebyś mógł bez trudu oswajać się z ciemnością.
 / 928.

niedziela, 30 października 2011

THIS ORIENT

Mój biedny kark i głowa i chyba znowu się rozchoruję, zimno mi w dziesięciu swetrach. Koncert wczoraj fajny! Potem 7, Speed i o 21:00 miałyśmy wracać do domu, poszłyśmy nawet na przystanek, ale wróciłyśmy się do 7 i zostałyśmy bodajże do 01:00. Sporo ludzi było, dobrze że jako tako otrzeźwiałam, hahah.
Powiedział dzisiaj, że czuje się źle i nagle wszystko wokół mnie pochłonęła głęboka czerń. Wiem, wiem. Znowu to robię, zaczynam się przywiązywać, co najpewniej jest złe, zwłaszcza jeśli znamy się tak krótko.
I przez niego słucham muzyki klasycznej. Zwariowałam.




 / 927. 

czwartek, 27 października 2011

NO GOODBYES

 Lubi jesień, poezję i najprawdopodobniej ma poranioną, delikatną duszę. Kocha spacery i jest mistrzem w grę w słowa. Może to dobry czas na krok na przód.







Mogę zobaczyć kolory Twojego umysłu,
raz po raz, biorę je i zostawiam na zewnątrz.


Powiedz mi, powiedz mi, że nie ma żadnych pożegnań.




 / Dodałam tę notkę, weszłam na swoją pocztę, na którą codziennie przychodzi mi horoskop, którego kawałek brzmi następująco: NIE OPIERAJ SIĘ ZALOTOM NOWOPOZNANEJ OSOBY, PONIEWAŻ MOŻE ONA STAĆ SIĘ NAJWAŻNIEJSZĄ W TWOIM ŻYCIU.
Nieźle.

poniedziałek, 24 października 2011

GHOST

Wije się we mnie gromada złych duchów, wyjadają mnie od środka, szarpią moje wnętrzności, jak gdyby były to serpentyny na jakimś drętwym, czarnym balu. Strachy - moje maleńkie dzieci, które pielęgnuję, które usypiam w kołyskach z mojego nibyserca, małego kamienia z dziurą w środku. Potwory. Moje pociechy, które wkrótce dojrzeją, dorosną. By niszczyć.
Dobrze byłoby zniknąć przynajmniej na tydzień, ten weekend był taki długi, sama nie wierzę, że to piszę. Próbowałam spać, ale nawet tam dopadało mnie wszystko, przed czym chciałam uciec.
/ 921.


 


Noc z moją muzyczną, artystyczną miłością - ramtatatam, przed państwem mój przyszły mąż - Marilyn Manson! 

środa, 19 października 2011

ROLL AWAY YOUR STONE

To przecież jeszcze nie wiosna, a czuję ją w sobie za każdym razem, kiedy kwitnie w mojej głowie mała, dobra łagodność. Ostatnio często przyłapuję się na posiadaniu wrażliwości dawno już umarłej Sarah. Tonę w zapisanych kartkach, a gdyby porównać do czegoś słowa wychodzące spod mojej ręki, byłaby to czarna ziemia, w której wiją się glisty. 
 916 dzień. Nie wiem, ile jeszcze potrzeba mi czasu, by to przestało żyć swoim życiem w moich żyłach. Zawsze, kiedy już wydaje mi się, że ostatecznie cementuję tę pewność - wszystko patrzy na mnie tamtymi oczyma, uśmiecha się tymi ustami, a zamiast słów piosenki słyszę tylko jego imię powtarzane do rytmu.
Śmierć. Myślę o niej często, ubieram ją w kolorowe suknie wbrew stereotypom. Ale jakim trzeba być głupcem i tchórzem, by przekroczyć tę niewidzialną granicę? Jak bardzo trzeba być słabym, by pozwolić się jej uwieźć? Mam nadzieję, że nigdy się o tym nie przekonam. 
Dziękuję. Dziękuję, że chociaż tak często czuję się zagubiona, nieobecna i tak bardzo obca temu światu, mam w sobie tyle siły.






Darkness is a harsh term, don't you think?
Yet it dominates the things I see.

poniedziałek, 10 października 2011

NA KRAWĘDZI MIJANIA

Na strzępy rozrywa mnie nieobecność w obecności, obrywa ze mnie skórę każda pusta noc. Psuję swoje ciało, wiercę dziury w umyśle. Boję się siebie najbardziej, ja kat - nożownik. Znęcam się nad sobą, kuleję, umieram. Sączę własną krew z kielicha win, nie zgubiłam się, nie kłamię, ale nie wierz mi.




 Jeszcze jeden dzień minął, jeszcze jeden list pofrunął pasmem dymu.


FROZEN WITH FEAR

Sennik: "Obraz zniszczenia mogą mieć związek ze zmianami dokonującymi się w życiu, które powodują zerwanie z przeszłością." Zabawne. A całą ubiegłą noc rozgrzebywałam przeszłość, jak tylko się dało, słuchając piosenki Slasha & Adama Levine'a - Gotten.
Muszę iść do przodu. Przecież jest ok.

sobota, 8 października 2011

BLANKEST YEAR

Zimno okropnie, kaszel, katar, gorączka - ale jestem twarda i się nie poddaję! Chodzę do szkoły, jutro wieczorem również mam zamiar wyjść, chce mi się, jak nigdy ostatnio! Zrobiłam sobie znowu snejki, wara mi tak spuchła, że patrząc na siebie w lustrze czuję się, jak ofiara ślepego chirurga plastycznego, który wstrzyknął mi litr botoksu, nieźle.
Biorę się zaraz za geografię i historię, napisałam dzisiaj sporo z matmy na sprawdzianie, nauka nie poszła na marne, mam nadzieję. Mam już sposób na zapamiętywanie wszystkich wzorów, ahahaha! Swoją drogą - jak można być takim matematycznym pustakiem, przecież matma jest taka fajna!
Proszę mi wybaczyć tę notkę, albo w sumie nie, trudno - mam gorączkę, piszę pewnie od rzeczy. Ale co z tego? Mam dobry humor, wszystko wydaje mi się takie łatwe, jest naprawdę bardzo dobrze!

wtorek, 4 października 2011

I FOLLOW RIVERS

Dopadło mnie jakieś straszne choróbsko, wszystko mnie boli, mam gorączkę i w ogóle źle mi, bubububu. :<

Różowe końce jeszcze trochę mi potowarzyszą, czuję się jak taki cukiereczek, hahahaha. I wracam jutro do snejków i strzelę sobie cleavage! Emo czasy powróciły, meheheh. Idę spać, padam na ryj, dobranoc.




piątek, 30 września 2011

PURE NIGHT

Potrafię chodzić po szkle. Po ogniu także. Czuję się tak żywo, nieśmiertelnie i jest mi z tym cholernie dobrze. Nie odwracam się wstecz, śmieję się do swoich myśli, jestem szczęśliwa. Ot tak. 
Mimo tych wszystkich nieuzasadnionych deficytów, pustek.

I bardzo lubię moje nowe, niebieskie końcówki.











E N D I N G    I S    T H E    B E G I N N I N G.

wtorek, 27 września 2011

GOLD LION

Dryfuję lekko, bez żadnego strachu, czuję się uosobieniem mojej ulubionej harmonii, tak lekkiej i dźwięcznej. Mam wszystko, co potrzebne do dalszej egzystencji - rozpoczynającą się jesień, gruby koc i mojego ukochanego kota pod nim na kolanach, muzykę i stos wierszy na biurku, idealnych na tę porę i każdą inną. Mam też swoje szalone myśli i kwadrylion pomysłów na sekundę, pod których wpływem śmieję się sama do siebie w głos, prowokując tym samym niepokój w zachowaniu mojego kota, który otwiera lekko oczy, jak gdyby chciał sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku.



Ona nie widzi, nie czuje, że przygotowuje truciznę, która zniszczy mnie i ją; a ja z całą rozkoszą wysączam puchar, który podaje mi na mą zgubę. 
Zakochałam się w Werterze, we wszystkich jego wrażliwościach, w miłości, którą darzył Lotę i naturę i sztukę. I inność Jego też kocham.

niedziela, 25 września 2011

ROADS

Widzę Cię wieczorem
siedzącą na swoim tronie,
bawisz się ognista kulą
obwieszającą mur.
Chcę Cię tylko objąć.
chwycić Cię za rękę,
powiedzieć, że jesteś dobra.






Dzisiejszy pomarańczowy zachód słońca przekonał mnie o tym, że wszystko jest cudowne i że jestem szczęściarą.

środa, 21 września 2011

BROWN SUGAR

Pozwoliłam mojemu duchowi na tę noc opuścić ciało. Spaceruję po Twoim domu, próbuję zachować ciszę, a przecież i tak mnie nie słyszysz. Oglądam płyty, Twoje notatki, spis niepoprawnych myśli, szukam tam czegoś, co zabije mnie ostatecznie lub całkowicie wróci mi życie. Części Ciebie porozrzucane bezmyślnie na podłodze. Zbieram włosy leżące na ziemi, posegreguję je w moim albumie, zrobię z nich bandaż na mój poraniony umysł.  
Pierwszy talerz na ziemi. Ruszasz tylko jedną ręką.
Drugi talerz. Twój zdezorientowany wzrok płynie w moją stronę. 
Trzeci talerz. Boisz się. Nie zaśniesz.





Ona jest nadzwyczajną dziewczyną,
w zwyczajnym świecie.
I ma wrażenie, że nie może uciec

Jemu brakuje odwagi w swoim umyśle,
jak opuszczone dziecko,
jak zwierzak zostawiony na deszczu.

piątek, 16 września 2011

MRS WINTER

Czuję, jakby moja głowa miała zaraz wybuchnąć, nawet sen nie pomógł i żadne tabletki. Mówię dużo złych rzeczy, nauka pokory idzie mi topornie, żadne błędy nie służą mi za dobrych mentorów. 
Marzę dzisiaj o autodestrukcji na miarę Wszechświata. Ale poczekam z tym co najmniej dwa dni, bo jutro impreza u Anny.

I promise I won't be a brat.
If I promise you anything, I promise you that.






czwartek, 15 września 2011

BRATTY B

Potłukłam wszystkie jego nadzieje, a teraz sama zdycham, nie mogąc wydostać się z tego szkła tortur. Nie domyślasz się, ile dałabym, by wydostać się z lodówki, w której mieszkają wszystkie moje myśli, nie przypuszczasz, że możesz być wielbiony przez królową śniegu. I znowu. Wszystkie flaki w gardle, pieprzone ćmy buszujące po korytarzach w moim brzuchu. Gram na czas, albo w ogóle już nie gram.




poniedziałek, 12 września 2011

SO MUCH I

Dziękuję za to, że po raz pierwszy od jakiegoś czasu tak łatwo jest mi wstać, powiedzieć DOŚĆ i zwyczajnie pieprzyć wszystko wokół. Koniec, potrzebuję orzeźwiającego przeciągu w mojej głowie, skupiam się na sobie. Czas mija, jestem poza nim. Ty nie, więc się pilnuj. Powracam do moich reguł i zasad. Nie mam zamiaru się umartwiać i ryzykować swoją pewność z błahych powodów. Jest w porządku. Bardzo chcę by było.

piątek, 9 września 2011

HYSTERIC

Mój bóg miał marmurowe kości, które połamał spadając z pierwszego schodka prowadzącego do mojego życia. A ja - bez zaskoczenia słysząc jego upadek niewzruszenie poszłam dalej, pozwalając by krzyk jedynie echem rozniósł się po kątach słoika, w którym właśnie giniemy. Osobno. 
Jak co roku, od nowa zakochuję się w jesieni, deszczu, mokrych włosach, ucieczkach, melancholiach i depresjach. Lubię nawet moją senność, oczywiście tę za dnia, bo na tę w środku nocy od dawna nie mogę liczyć.


czwartek, 8 września 2011

JUICE BOX

Moja głowa pęka. I próbuję znaleźć po jednym słowie na każdy dzień, wyrywam płatki z kwiatów, sama nie wiem po co, nie cierpię kwiatów. Żadne głupie kocha, nie kocha, bo przecież jak jakaś pieprzona roślina może to wiedzieć lepiej, aniżeli ja. Poza tym, nie dbam o to.
Schody, po których idę są stare, zakurzone, spróchniałe i zmierzają ku ciemności. To nic, ciemność nie jest mi obca, lubię ją, nie muszę udawać, że jestem ślepa.
Przeraża mnie, że jest coraz mniej rzeczy, które mnie wzruszają, moje uczucia można porównać do białej, nienaruszonej kartki. Mam tak niezrównaną ochotę zatopić się w niebezpieczeństwie, zaryzykować to wszystko, przegrać, lub wygrać. Przegrać. Niech te psychopatyczne myśli, jak najszybciej mnie opuszczą. Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy, bach.


Gęsia skórka wróciła i twarz zawstydzonego dziecka.
Popatrz na mnie, znam miejsce, gdzie możemy uciec.


♪ Kings Of Leon - I Want You.

środa, 7 września 2011

LIVING ROOM

Umrę, jak kwiaty w naszym pustym domu. A wszystkie nasze ślepe dzieci pochowają mnie w stu donicach, w ziemi, w której obmyjesz swoje winy. I te resztki mnie, jak usta tuż przy twoim uchu, których nie sposób zapomnieć, których nie sposób nie usłyszeć, osiądą na twej skórze i cieniem zabiją tę pyszną dumę.

środa, 31 sierpnia 2011

RUN, RUN

Czuję zapach bólu. Czuję jak opuszkami palców dotyka mnie po ramionach, próbuje mnie objąć. Wyobrażam go sobie w Twoich włosach, z Twoimi oczami, z wypukłością tych samych ust. Kusi. Próbuje mnie zniewolić, próbuje uczynić mnie słabą, zatyka moje usta, szepcząc raz po raz wiosenną modlitwę miłości. Słowa. Ból mówi źle, czemu i tak nie jestem w stanie się oprzeć. Tęsknoty i dreszcze. Zimna skóra. Pół martwe ciało i niemoc. Brudna woda spływająca po mojej twarzy i cierpkość. Jedyna czystość we mnie - biała wolność, przeźroczyste powietrze. Marzyłam o tym. A teraz kiedy rozrywają mnie lęki, bawię się toksynami. Ptaki dziobią moje oczy, zgniła trawa na naszej łące.
Muszę tam wrócić chociaż na moment.



sobota, 27 sierpnia 2011

DAISY

Śmiejemy się, chodzimy boso po zielonej łące, nie boimy się patrzeć prosto w słońce, ścigamy się z wiatrem, a nocą śpimy razem w domku na drzewie i wystarcza nam to, że mamy siebie.  Tak, moje życie jest cudowne!












<3

piątek, 19 sierpnia 2011

THE END

Lubię udawać doskonałość. Jestem wtedy elegancką damą, prosto siedzącą przy stole, ubraną w swoją najlepszą sukienkę. Postępuję nienagannie i potrafię nawet zagrać, że to lubię. Jeśli pogramy jeszcze trochę, pewnego dnia znajdziesz mnie martwą obok ciała kota w kuchni, którego nie mam odwagi pochować. Muszę się napić. To bardziej kojące, niż wszystko Twoje słowa, niż sposób, w jaki mnie dotykasz. To możliwe, że mogę potrzebować Cię już tylko do wynoszenia śmieci. 

czwartek, 18 sierpnia 2011

DANCE WITH MY CRIME

Sztokholm mnie upił. 
Tańczymy razem na przedmieściach, razem płaczemy za byłymi kochankami i martwymi poetami. 


niedziela, 14 sierpnia 2011

SWEDEN

Po południu dotarłyśmy na miejsce. Podróż była potwornie wyczerpująca, co i tak w dużej mierze zrekompensowało mi siedzenie przy oknie w samolocie i niesamowite widoki. 
I już nie mogę się doczekać najbliższych dni, jestem w raju emosów, hahah. To mój pierwszy dzień, a od razu rzuca się w oczy większa otwartość tutejszych ludzi. Zapowiada się miło. 


A ja zaraz uciekam lulu, jestem padnięta! I tak dziwię się, że jeszcze nie padłam na klawiaturę. I dziękuję Wam za wczoraj, mam najlepszych przyjaciół na świecie.



piątek, 12 sierpnia 2011

FIREFLY

Ostatni dzień i noc przed wylotem. Nie wiem, jak wytrzymam bez Nich aż dziesięć dni, ale na szczęście będę miała tam Anitę. W związku z tym, że tyle czasu nie będziemy się widzieć idziemy dzisiaj do Siódemek, schlamy się, jak świnie i będziemy tańczyć do rana, o!
Jest dobrze, dobrze, dobrze. Jak zawsze.

wtorek, 9 sierpnia 2011

AFTER WOODSTOCK

Wróciłyśmy całe i zdrowe, było cudownie! Genialne koncerty, których z pewnością nigdy nie zapomnę i niesamowici ludzie, którzy także na wieczność wpisali się w moją pamięć. Nie będę tutaj wszystkiego szczegółowo opisywać, ponieważ z wiadomych przyczyn na pewno sporo nie pamiętam, jednak powtórzę - było wspaniale i za rok tam wracamy!
Oderwałam się na krótki moment od wszystkiego, poztywnie się naładowałam i zamierzam z tej energii dobrze skorzystać. Planuję kilka zmian i niechaj tylko nic nie wraca mnie wstecz, a będzie doskonale.


And if you should ever need more time I promise that you can take all of mine.



♪ Augustana - Just Stay Here Tonight.

wtorek, 2 sierpnia 2011

GO, GO, GO

Pakuję się, siedzę na walizce i zaraz chyba się wkurwię max. Mała pyczka z niej, ughhhhhhhh. Dobra. Najwyższy czas na uporządkowanie wszechobecnego bałaganu wokół mnie i ogarnięciu się, ot co. 
No to come on, Woodstock czeka i dupeczky na nim również. Zabawy ciąg dalszy, wracamy w niedzielę!




Z PODE MNIE

Samochód mknie przez miasto demonów, z tyłu ktoś krzykiem stara się przypomnieć o zapięciu pasów. A noc jest kolorowa, przygotowuje się do tańca ze świtem. Nie. Powtarzam sobie w myślach to krótkie słowo milion razy, ilekroć pomyślę o złodziejach czasu i kamieni. Zamykam oczy i zapominam o tym, że prowadzę, że trzymam w ręku kierownicę, że spoczywa na mnie właśnie nawet jakaś mała, popieprzona odpowiedzialność. Lustro w liście. Bladość. Zimno. Niewymiarowe i najpewniej złudne.  Zgubiłam serce mojego ulubionego chłopca w samouwielbieniu.


Mam nadzieję, że nigdy nie dowiem się, kto złamał Ci serce. A jeśli się dowiem, jeśli się dowiem - spędziłabym całą noc bezsennie, spędziłabym całą noc i utraciłabym zmysły.



Dott Reed - Honestly.

niedziela, 31 lipca 2011

SKRZYPCE I NICI

Przerwa chyba na nic się zdała, w małym odizolowaniu, w moich zabójczych myślach było z pewnością jeszcze więcej kurzu, niż zwykle.
Mimo wszystko jest dobrze. Wczoraj też było, i uwaga - byłam całkowicie trzeźwa! Tak, tak, sama jestem pozytywnie zaskoczona moją godną uznania postawą!
I widziałam wczoraj B. Nie zamieniliśmy żadnego słowa, tym lepiej. Ostatnio czuję się, jak wewnątrz tornado, wariuję, mam roztrojenie jaźni.


♪ Dead By April - A Promise.

piątek, 8 lipca 2011

PLAY

Rośnie we mnie niemoc. Przybiera kształt małego, niedojrzałego jabłka. Ale Twoje ręce. Dopóki ściskasz w dłoni mój zielony owoc - mam powód, by dojrzeć.

/ Stop. Na chwilę.
03:35.
Uwielbiam wschody słońca i zapach poranka.

czwartek, 7 lipca 2011

THIS IS OUR WAR

Pewnie jestem zepsuta do szpiku kości, a przynajmniej wiją się w moim umyśle robaki. Co i tak dla mnie nie wydaje się jakkolwiek złe, gdzieżbym przecież śmiała rzucić się pod własne ostrze, niedorzeczne.
Znowu mam tylko brudne uczucia i sny, w których codziennie wracasz. Pieprz się.

sobota, 2 lipca 2011

FORSAKER

Nie lubię grubych ciał, ani ślepoty mojej duszy. Nie mam psa, który mógłby mnie poprowadzić, a kot nie jest w tym dobry. Moja świętość ginie w mule pod jego niby krystaliczną otoczką. A duma jednak nie śpi, ona jedna oczy ma szeroko otwarte, wypatruje z oddali, by go minąć.
Ponownie czuję się jedynie cieniem jego błądzącej dłoni w półmroku, na bladym różu ściany. Nie przeraża mnie to, nie budzi obaw, nie przyspiesza pulsu. Skupiam się na tym, że od świata oddziela mnie jedynie rozkoszny, waniliowy dym, a bezsenność trzyma mnie w uścisku starych, ukochanych słów i dźwięków.
Jeśli to możliwe, bym się bała, to na pewno nie bzy, ani wampir z ciałem motyla.

piątek, 1 lipca 2011

FIREFLIES

Dziewiąta rano, a ja nie śpię. W dodatku poszłam wczoraj spać o trzeciej. Miałam zamiar wytrzymać dłużej i pewnie dałabym radę, jednak ból gardła, alergia, ciągłe kichanie i zimno zaciągnęły mnie do łóżka. I tak nie mogłam zasnąć i w końcu wstałam o szóstej. Czuję się fatalnie! Zatem nici z jakiegokolwiek wyjścia dzisiaj, muszę choć trochę się podleczyć, bo jutro domówka u Olo!
Idę z powrotem do łóżka!

czwartek, 23 czerwca 2011

PARACHUTES

Nie wysilam się. I tak jest dobrze. Wszystko samo jakoś idzie, leci, mija, przemija, przychodzi, odchodzi. Nie chcę się już starać, nie lubię się starać. Bawię się, huhuuh. Wróciłam do siebie, żyję.
I idę zaraz na ognisko! A potem noc w domku na drzewie. <3


I SĄ WAKACJE, KTÓRE JAK CO ROKU BĘDĄ LEPSZE OD POPRZEDNICH!


Babble, babble, bitch, bitch.
Rebel, rebel, party, party.
Sex, sex, sex, and don't forget the violence!


♪ Marilyn Manson - This Is The New Shit.

piątek, 17 czerwca 2011

COLD IS UNDERTONE

Całkowita beztroska. Rowery, domek na drzewie, truskawki (których nie lubię, ale zielone są całkiem zjadliwe!), spacery, rozmowy, zwyczajne bycie obok, leżenie na trawie i patrzenie w niebo.
Nigdy nie chciałabym czuć, że za tym tęsknię. Bez nich wszystkich rozpuściłabym się, jak biała czekolada w moich ustach.
I mimo, że czasem wraca i próbuje robić bałagan, to nie mam czasu o Nim myśleć. Chcę żyć od nowa, pogodziłam się z tym, że nie wrócimy. I jest w porządku.


Sometimes, i feel like a monster, and times, i feel like a saint, i'm on my knees, you're my favorite disease.
And i love the way you kill me, love the way you heal me, i love the way you kill me.



♪ Thousand Foot Krutch - Favourite Disease.

środa, 8 czerwca 2011

8 DZIĘŃ TYGODNIA

Opadają ze mnie strachy, każdy poszukuje innego lokum, wolność. Moja dusza ponownie należy do mnie samej, jest absolutnie czysta, zmartwychwstaje. Jest tak dobrze. Zapewnia mnie o tym pierwszy promień słońca o świcie w moim pokoju, spacer w towarzystwie aniołów i każde piękne wspomnienie.
Nieme lęki.


Ciekawe, jak czują się popielniczki ciągle parzone?
I mężczyźni z histerycznym uśmiechem w nocnym lokalu?


♪ Birdy - Skinny Love.