czwartek, 9 września 2010

No way back

Papieros i widok budzącego się dnia zaciągają mnie do łóżka z nostalgią. Coraz częściej sypiam z tęsknotą, ze snami, które ofiarowano mi, skąpiąc jednocześnie Ciebie. Budzę się, otwieram szybko zamglone jeszcze oczy, jestem tutaj. Szukam samej siebie na obrazach, jakie mój mózg wyświetla na tych pustych ścianach.
Chyba już nie boję się tego powiedzieć, nie chcę uciekać przed prawdą, choć jest ona niezrozumiała i zupełnie bezpodstawna - brakuje mi Ciebie, Twoich słów, Twojego specyficznego poczucia humoru, nocy spędzanych na rozmowach o wszystkim i niczym, a także naszej wspólnej ciszy. 
To nie takie proste zapomnieć o tym, co wypełniało przez chwilę nasze życie, nie łatwo tak po prostu zamknąć drzwi i wyjść bezpowrotnie.